RSS
wtorek, 08 października 2013

Po odebraniu wypłaty jakimś dziwnym trafem na mojej drodze do domu zawsze pojawia się drogeria. Też tak macie?

Tym razem zakupy połowicznie katalogowe a połowicznie drogeryjne. W każdym bądź razie kupiłam już wszystko, co chciałam w tym miesiącu i teraz zabieram się do testowania.

Punktowy żel przeciw wypryskom Mary Kay

Oczyszczający żel do mycia twarzy Time Wise, cera mieszana i tłusta

Matujący podkład w płynie Mary Kay

 

Nawilżający balsam pod prysznic dla skóry normalnej i suchej Nivea

Krem do rąk i paznokci o zapachu wiśni japońskiej Cztery Pory Roku

Pianka do golenia nóg brzoskwiniowa Isana

Pogrubiający i podkręcający tusz do rzęs Miss Sporty

Tagi: zakupy
16:06, arya90
Link Komentarze (1) »
niedziela, 06 października 2013

Po żelu oczyszczającym z serii botanicala, przyszła kolej na recenzję emulsji nawilżającej, która stanowi zestaw do wspomnianego żelu.

Jak widać na poniższym zdjęciu, buteleczka wygląda tak samo jak ta od żelu. Jest to tuba, oczywiście nieprzejrzysta, co jest dla mnie dużym minusem kosmetyku. Posiada zamknięcie typu klik. Materiał jest elastyczny, co pozwala na wykorzystanie produktu do ostatniej kropli.

Pojemność produktu to 88ml. Emulsja jest biała, bezzapachowa. Jej główną rolą ma być nawilżenie twarzy i spełnia ją doskonale. Świetnie nadaje się też jako lekka baza pod podkład. Nie uczula, nie podrażnia i nie wywołuje zaczerwienienia. Świetnie sprawdza się jako kosmetyk do cery wrażliwej. Można jej używać na dzień i na noc i oczywiście doskonale zastępuje krem do twarzy. Wystarcza na bardzo długo. Stosowałam codziennie rano i wieczorem i mam ją już 7 miesięcy.

Cena jest oczywiście dość wysoka, jak wszystkie produkty tej firmy, ale patrząc na ich wystarczalność no i pojemność, to ok. 60 zł nie jest jeszcze tak wysoką ceną. Niektóre kremy dostępne w drogeriach też tyle kosztują, a starczają na krócej. Także jak dla mnie jak najbardziej fajny i godny uwagi produkt.

 

Tagi: Emulsja krem
21:44, arya90
Link Komentarze (1) »
piątek, 04 października 2013

Dzisiaj przychodzę do Was z kilkoma słowami na temat produktu mało znanej w Polsce firmy, która narodziła się w Stanach Zjednoczonych. Sama poznałam firmę nie tak dawno temu za sprawą taką, że moja mama (!) została jedną z jej konsultantek. Produktów nie kupcie nigdzie indziej, jak tylko u konsultantki. Ewentualnie można spotkać pojedyncze sztuki kosmetyków na all., ale często są to podróbki, więc trzeba mocno uważać, gdy się tam kupuje.


Żel, który dzisiaj prezentuję należy do serii Botanical Effects. Jest to seria  stworzona z myślą o młodych cerach. Akurat ten nadaje się do pielęgnacji cery wrażliwej, ale zarazem mieszanej/ tłustej. 
Kosmetyk znajduje się w opakowaniu- tubie. Dzięki temu, że jest zamykany na klik, na którym stoi nigdy nie ma problemu z wydostaniem kosmetyku z opakowania, nawet, gdy jest go już bardzo mało. Minusem opakowania jest to, że jest nieprzejrzyste i tym samym nie możemy kontrolować ilości, jaka nam pozostała.
Po wyciśnięciu na rękę od razu widać i czuć, że jest to produkt przeznaczony do cery wrażliwej, ponieważ jest bezbarwny i co najważniejsze bezzapachowy, czyli możemy mieć nadzieję, że nie podrażni i... rzeczywiście tak było.



Do jednorazowego mycia wystarczy naprawdę niewielka ilość produktu. Ta przedstawiona na zdjęciu jest nawet zbyt wielka. Produkt dobrze się pieni i łatwo zmywa. Po użyciu buzia nie pozostaje ściągnięta, nie jest podrażniona. Towarzyszy nam raczej uczucie odświeżenia, a gdy dotkniemy twarzy zauważymy, że jest ona gładka jak pupcia niemowlaka.

Żel ma pojemność 113g i to niesamowite, ale wystarcza na bardzo długo. Ja kupiłam go w połowie kwietnia, mamy październik, a dopiero teraz zaczyna się kończyć (stosowałam go codziennie rano i wieczorem). 
Jeśli jednak macie skórę z tendencją do tworzenia się krostek, co często zdarza się przy cerze mieszanej i tłustej, to ten żel może mieć dla was niewystarczające działanie. Ponieważ jest on bardzo łagodny średnio radzi sobie z większymi niedoskonałościami. U mnie przez pierwsze miesiące wszystko było super, jednak od jakiś dwóch tygodni moje czoło zaczęły odwiedzać różne niespodzianki. To chyba znak, że czas zmienić kosmetyk. 
Będziecie zadowolone, jeśli Wasza cera jest w miarę ładna, a ma problem ze świeceniem się i zanieczyszczonymi porami. Żel świetnie eliminuje problem świecenia się i ładnie oczyszcza pory. 
Jego cena jest dość wysoka, bo za 113g producent każe sobie zapłacić 59 zł, jednak jeśli wziąć pod uwagę czas na jaki starcza produkt (6 miesięcy), myślę, że nie jest to wygórowana cena.



Jak każda kobieta uwielbiam kosmetyki. Wydaję mnóstwo pieniędzy na uzupełnienie braków w mojej kosmetyczce. Testuję coraz to nowsze wynalazki, różne firmy, zapisuję wrażenia. Postanowiłam się nimi podzielić. :)


Przyszła jesień a wraz z nią chłodniejsze dni. Co za tym idzie dobrze jest pamiętać o naszych ustach. Przynajmniej moje już w ciągu kilku chłodniejszych dni przypomniały mi, że powinnam o nie zadbać.
Ta pomadka ochronna ma tradycyjne opakowanie, czyli jest wykręcana, w sztyfcie. Jak dla mnie to idealne rozwiązanie, ponieważ pozwala na zachowanie pełnej higieny- nie musimy dotykać kosmetyku rękoma, które jak wiadomo nie zawsze są pierwszej czystości, gdy przebywamy na dworze.
Pomadka jest bezbarwna i bezzapachowa, taka wersja light, ale mnie bardzo to odpowiada. Doskonale natłuszcza usta, dzięki czemu chroni je przed wysychaniem i pękaniem.
Jest wydajna, mam ją od lutego i nie myślcie, że nie stosowałam jej przez jakiś okres czasu, bo nawet latem zdarzało się, że ją nakładałam na usta.
Jej cena to około 7 zł, co wydaje mi się dość niskim wydatkiem, jak na jakość prezentowanego kosmetyku. Jednym zdaniem warto zaprzyjaźnić się z tym produktem.